Czy tylko mi czas mija zdecydowanie za szybko?
Nowy rok rozpoczęłam badaniami kontrolnymi. 3 stycznia miałam rezonans, aktualnie czekam na wyniki. Nie muszę chyba pisać jakie targają mną emocje?
Przed świętami byłam na wlewie żelaza, hemoglobina ładnie podskoczyła - 12,2. Poprzedni wlew wystarczył mi na 13 miesięcy, zobaczymy jak będzie teraz.
Od połowy listopada biorę leki antydepresyjne. Czy mi z nimi lepiej? Sama nie wiem. Może jest lekka różnica, ale to zależy od dnia. Czasem jest fajnie, nie rozmyślam o tym jak wyglądam, nie czuje smutku patrząc w lustro, nie zaglądam sobie ciągle w gardło i nie panikuję gdy tylko coś mnie lekko zaboli. Niestety są też i gorsze dni, kiedy jestem tak przybita, że nie mam ochoty na nic. Ciężko mi się zebrać do czegokolwiek. Zobaczymy jak będzie dalej. Jeżdżę też do pani psycholog z DCO. Pomagają mi te rozmowy, wyrzucam z siebie to, o czym nie rozmawiam z nikim innym. Daje to ulgę.
W grudniu byłam na spotkaniu pacjentów wyleczonych, które organizuje fundacja działająca w Przylądku. Spotkałam szpitalnych kolegów i koleżanki oraz kilku lekarzy, którzy o dziwo pamiętają mnie po 16 latach! Cieszę się, że wielu osobom się udało, że dobrze im się wiedzie i mimo wszystko pokonują wszelkie przeciwności. Zawsze na tych spotkaniach czuję wzruszenie i zdarza się uronić łezkę. Są to silne emocje. Z jednej strony szczęście, że jesteśmy, że się widzimy, możemy porozmawiać, powspominać. A z drugiej żal i smutek, bo tych osób powinno być więcej...budzi się tęsknota za tymi, którzy odeszli. Choć to byli tak naprawdę obcy ludzie, których znało się kilka/kilkanaście miesięcy, to stali się tak bliscy.
Trzymajcie kciuki, żeby rezonans wyszedł dobrze!
Życzę Wam wszystkim dobrego roku! 🤍
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz