poniedziałek, 31 października 2016

Wynik.

Odebrałam wynik. Tak jak poprzednim razem, siedziałam z nim na poczekalni i walczyłam sama ze sobą, żeby go w końcu przeczytać. Ten stres chyba nigdy się nie zmniejszy. Najważniejsze, że wynik jest w porządku :-)! Co prawda nadal utrzymuje się ta loża pooperacyjna o wymiarach 1 x 0,7 cm. Nie ulega to wzmocnieniu kontrastowemu. Widocznie jeszcze się goi. W nosogardle jest jakieś zgrubienie 0, 4 cm. Też nie świeci, więc pewnie to obrzęk spowodowany stanem zapalnym.
Najważniejsze dwa zdania z opisu : Obraz MR głowy bez zmian ogniskowych. Nie uwidoczniono cech npl w nosogardle.
Dziękuję Wam za wsparcie i trzymanie kciuków!:)
Na korytarzu spotkałam moja Panią Doktor, pokazałam wynik. Potwierdziła, że nie ma się co martwić. Zobaczymy jeszcze co powie Doktor, który mnie operował. Mam termin na styczeń. Może uda się jakoś szybciej pojechać, coś pokombinuję.

Jutro rozpoczyna się miesiąc, którego po prostu nie znoszę. Od kilku lat listopad jest pechowy. Pomyśleć, źe za kilka dni minie rok od dnia, gdy trafiłam do szpitala...Bardzo szybko zleciało. Dla mnie to jest jeszcze bardzo świeże, i chyba jeszcze nie do końca się po tym pozbierałam. Chciałabym to wytrzeć z pamięci, bo był to okropny czas. Okropny dla mnie i dla moich bliskich. I ja byłam wtedy okropna, bo nie umiałam sobie dać rady i swoje frustracje rozładowywałam na innych.

Mija kolejny rok bez Babci, Adasia, Dawidka i innych "Szpitalnych Przyjaciół"...
To bardzo smutne. I wcale nie przechodzi ten smutek z biegiem czasu.

3 komentarze:

  1. Kochana Paulisiu, jestem szczęśliwa razem z Tobą <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tu nowy ale czytam i wspieram. Informacje wręcz cudowne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń