piątek, 11 sierpnia 2017

We wtorek byłam w Gliwicach. Nie chciałam tam jechać, nie chciałam przeżywać tego stresu,nie chciałam czuć strachu...To okropne uczucie, gdy czeka się na decyzję dotyczącą dalszego życia.
Gdy weszłam do gabinetu, byłam tak wystraszona i zestresowana, w pewnym momencie miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. Odrobinkę wyluzowałam dopiero gdy prof. Składowski się do mnie uśmiechnął i powiedział, że jest bardzo dobra odpowiedź na chemioterapię. Zarówno PET i MR wykazał dużą regresję. Trzeba wyciąć te resztki, które zostały i zrekonstruować te miejsca. Będę miała pobieraną skórę z ręki, i wszczepioną w miejsce resekcji. Operacja odbędzie się 28 sierpnia, więc już niedługo... Operował będzie prof. Maciejewski wraz ze swoim zespołem.
Rozmawiałam z Profesorem o tym jak to wszystko będzie wyglądało. Jeśli się uda,
cięcie będzie na szyi. Po operacji w szpitalu spędzę ok. 14-21 dni. Później czeka mnie rehabilitacja, nauka mowy.
To wszystko brzmi tak przerażająco, i tak naprawdę chyba to do mnie do końca nie dociera. Staram się o tym nie rozmyślać, nie wyrokować. Decyzja zapadła, a ja muszę ją zaakceptować. Nie wiem czy to wszystko się uda, ale muszę mieć nadzieję. Ciężkie jest to wszystko. Pewnie im bliżej będzie operacja, tym bardziej będę się bała. Chwilami już jestem nieznośna, bo te nerwy mnie rozwalają. Odreagowuję to na moich bliskich, z czym jest mi bardzo źle. Czasami po prostu nad sobą nie panuję. Mam żal do całego świata-DLACZEGO TO ZNOWU MNIE SPOTYKA? Przecież miało być już dobrze...

Mam pieska, on mi teraz wypełnia większość czasu i dzięki temu mam go mniej na rozmyślanie o tym. Muszę ciągle się czymś zajmować, żeby nie zacząć rozmyślać, użalać się nad sobą, wymyślać czarnych scenariuszy. Najgorzej jest w nocy, gdy nie mogę zasnąć. Wtedy moje myśli zaprząta tylko ta paskudna choroba. Często w nocy płaczę, choć wiem, że nic to nie da. Mam nadzieję, że do 28 sierpnia nie zwariuję. 



10 komentarzy:

  1. Dzieciaku, przytulam Cię, bo nic więcej nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki z całych sił. Prof. Maciejewski to istny cudotwórca, lepiej trafić nie mogłaś!
    Czytam "Cię" od dawna i mocno kibicuję. Też wierzyłam że najgorsze masz już za sobą.Widocznie trzeba gada dobić! Ściskam , pisz do nas,wiele osób wysyła Ci dobrą energię:)
    Pozdrawiam bardzo ciepło
    Ania z Łodzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulinko bardzo mi przykro, że musisz przez to wszystko przechodzić. Wierzę jednak w to, że niedługo będzie lepiej. Zostanie to wszystko tylko wspomnieniem.
    Ściskam mocno💕

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno wyobrazić sobie co teraz przeżywasz Paulisiu i tak naprawdę nikt nie może ukoić Twoich leków i niepewności. To jest właśnie samotność w chorobie pomimo,że wokół ukochani najbliżsi,rodzina, przyjaciele i my tu na Twoim blogu, którzy ślemy moce i zaciskamy kciuki.
    Musisz to przeżyć kochanie z wiarą, że wszystko się uda, bo szansa jest ogromna.
    Jesteś w najlepszych rękach znakomitego chirurga. Chemioterapia przyniosła pożądane efekty, dzięki czemu możesz mieć tę operacje, a więc jest nadzieja na ostateczne pozbycie się tego świństwa. To jest dobra wiadomość i tego trzeba się trzymać dziewczynko.
    My u jesteśmy z Tobą i będziemy mobilizować wszystkie siły :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paula trzymaj się dzielnie , jesteś bardzo silną dziewczyną , dasz radę, ja też czytam od dawna nigdy nie pisałam , ale teraz poczułam , że muszę
    ściskam z całego serducha i trzymam kciuki Ewa z Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulinko jesteśmy z Tobą❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to są wirtuozi skalpela.
    Nie działają pochopnie.
    Myśl dobrze.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Połowa drogi za Tobą ! Walczysz wspaniale! Już jesteś prawie u celu, więc teraz włącz pozytywne myślenie a napewno wszystko sie uda.! Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia .

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaglądam każdego dnia❤ jestem z Tobą😚😚😚

    OdpowiedzUsuń
  10. Paulinko, trzymam kciuki i wspieram myślami. Pozdrawiam, Marta z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń